Pobieranie azotu z powietrza

We wstępie do rozdziału poprzedniego powiedzieliśmy, że wszystkie pierwiastki pokarmowe oprócz węgla, a zatem i azot pobierają rośliny z ziemi. Jest jednak grupa roślin, które, jak to już zaznaczyłem w 1-ej części, wbrew innym, mogą pobierać azot nie tylko z ziemi, lecz i z powietrza.

Są to rośliny motylkowe (seradella, koniczyna, wyka, groch itp.).

Zdolność tę zawdzięczają rosimy motylkowe pewnym bakteriom (bakterie korzonkowe), które żyją wt. z. brodawkach korzeniowych, tj. zgrubieniach, znajdujących się na korzeniach tych roślin.

Bakterie te dostają się do korzeni rośliny motylkowej z ziemi i drażniąc komórki korzenia, powodują szybszy ich rozrost i tworzenie się zgrubień, czyli brodawek. Bakterie wchłaniają azot wolny z powietrza atmosferycznego dostającego się do roli i przerabiają go na składniki swego ciała. Roślina, motylkowa sokami swymi zabija część bakteryj (bakteroidy), rozpuszcza ich ciało i zużywa nagromadzony w niem azot.

Gdy roślinę motylkową przyorzemy na nawóz zielony, wtedy rozkłada się ona w ziemi, zamienia na próchnicę, a zawarty w niej azot, pod wpływem bakteryj nitryfikujących przeistoczony zostaje w saletrę i służy za pokarm roślinom zasianym na nawozie zielonym. Jeśli nawet roślinę motylkową sprzątniemy z pola, to w pozostających w roli korzeniach ilość azotu jest jeszcze tak znaczna, że i wtedy rola znacznie w azot się wzbogaci.

Rośliny motylkowe są więc zbieraczami azotu. Przez uprawę ich wprowadzamy do gleby azot z atmosfery, i w ten sposób darmo otrzymujemy kosztowny zazwyczaj nawóz, zwiększając jednocześnie zasobność roli w próchnicę.

Aby jednak roślina motylkowa w całej pełni mogła wykorzystać azotobiorcze swe zdolności, musi mieć odpowiednie ku temu warunki.

Przede wszystkim muszą znajdować się w glebie odpowiednie bakterie. Tam, gdzie rośliny motylkowe były już uprawiane, bakterie takie są. Tam jednak, gdzie jak na przkł. na nowinach, pierwszy raz roślinę motylkową na pole wprowadzamy, lub też gdy wprowadzamy do uprawy nowy gatunek rośliny motylkowej, dotąd, na danym gruncie nie uprawiany, może zajść potrzeba sztucznego wprowadzenia do gleby odpowiednich bakterii, bądź przez rozsianie ziemi z pola, na którym dany gatunek był już uprawiany, bądź też przez zastosowanie specjalnych szczepionek (nitragina).

Drugim warunkiem osiągnięcia pełni korzyści z uprawy rośliny motylkowej jest zabezpieczenie jej odpowiednich warunków rozwoju, a zwłaszcza dbałość o dostateczną zasobność gleby w pozostałe pierwiastki pokarmowe, których może być brak w glebie, a więc fosfór i potas, a także wapno, które znakomicie pobudza tworzenie się brodawek.

Zaznaczyć jeszcze należy, że obecność w glebie łatwo przyswajalnych dla roślin soli azotowych nie tylko nie jest korzystną w tym wypadku, lecz nawet niepożądaną, wtedy bowiem roślina motylkowa nie zadaje sobie trudu korzystania z azotu atmosferycznego, a kontentuje się zasobem azotu zawartym w glebie.

Roślina motylkowa czerpie azot z powietrza aż do chwili ostatecznego dojrzenia nasienia, przyczep czerpanie azotu jest tym intensywniejsze, im bardziej odpowiednie są warunki wilgotności, zwłaszcza w okresie pełnego rozwoju rośliny motylkowej.

Co się tyczy ilości azotu oraz próchnicy, jaką wprowadzają wraz z sobą do gleby rośliny motylkowe, to bywają one nie jednakowe przy innych jednakich warunkach, zależą od gatunku rośliny motylkowej.

Wnioski praktyczne. Przez uprawę roślin motylkowych i przyoranie ich na nawóz zielony otrzymujemy podwójną korzyść: wprowadzamy do gleby azot z powietrza oraz materiał, z którego powstaje próchnica, co wpływa dodatnio na żyzność gleby i jej fizyczne oraz chemiczne własności. Poza tym rośliny te dobrze ocieniają glebę i przeważnie głęboko się zakorzeniają, sprzyjają przeto zachowaniu wilgoci oraz uruchomieniu zapasów pokarmowych warstw głębszych.

Substancja organiczna, wprowadzona do gleby pod postacią przyoranego nawozu zielonego, czyni glebę zwięźlejsza„ dlatego też uprawa roślin motylkowych na nawóz zielony zwłaszcza wskazaną jest na glebach lżejszych, tym bardziej, że te właśnie gleby również uboższe są od innych w składniki pokarmowe a więc i w azot.

Chcąc osiągnąć z uprawy rośliny motylkowej na na nawóz zielony korzyść jak największą, zadbać należy o to: 1) By w glebie były odpowiednie bakterie, zwłaszcza tyczy się to uprawy łubinu i seradelli; bakterie wyki grochu i bobu zazwyczaj w każdej glebie się znajdują. 2) By gleba zawierała pokarmy fosforowe i potasowe, i tam przeto, gdzie zachodzi obawa o brak tych pierwiastków, należy dostarczyć ich glebie w postaci nawozów fosforowych i potasowych. 3) By gleba zawierała dość wapna.

Co do nawożenia azotem, to należy go unikać. Nawożenie azotem pod roślinę motylkową może mieć miejsce jedynie w razach wyjątkowych, gdy rola tak ubogą jest w azot, że nie starcza go roślinie motylkowej w pierwszym okresie jej rozwoju, tj. zanim zdoła zawiązać brodawki korzeniowe. W takich razach, nie zwlekając, daje się saletrę chilijską od 1 do 2 cent. na 1 ha, tj. od 60 – 120 f. na mórg.

Przy wyborze rośliny na nawóz zielony liczyć się należy z ilością dostarczonej przez nią masy zielonej i azotu, a także z głębokością jej zakorzeniania się.

Według Lupitza łubin niebieski zakorzenia się najgłębiej, najwięcej zawiązuje kłębków i najlepiej znosi wapno, i dlatego też jest bardzo odpowiednim na nawóz zielony, zwłaszcza pod postacią popłonu na glebach lekkich. Lubin żółty pod względem przydatności na nawóz zielony zajmuje drugie miejsce po łubinie niebieskim. Groch gromadzi dużo azotu, płytko się jednak zakorzenia. Pełuszka udaje się nawet na gruntach bardzo piaszczystych, wymaga jednak dużo wapna.

Najbardziej jednak zalecane jest stosowanie mieszanek , ze względu bowiem na różne wymagania są one zawsze pewniejsze.

Ponieważ roślina motylkowa gromadzi azot aż do zupełnej swej dojrzałości, przeto przyoranie jej na nawóz zielony powinno nastąpić jak najpóźniej, a więc wtedy, gdy wymagać tego będą inne względy, a mianowicie, odpowiednie doprawienie ziemi pod-roślinę, mającą nastąpić po zielonym nawozie.

Co się tyczy sposobu przyorywania rośliny motylkowej, to uskuteczniać go należy, o ile możności, płytko, wtedy bowiem tylko masa zielona rozłoży się szybko i dobrze.