Co to jest rola cz. 7

W głowie się prawie pomieścić nie może, co się wtedy z tą naszą ziemią działo. W środku jądro pod skorupą, niby to już trochę stwardniałą, ale jeszcze do białości rozpaloną i coraz to w różnych miejscach pękającą. Przez te pęknięcia wytryskują ze środka ziemi ogniste płynne strugi, jak na zamarzniętym stawie woda występuje ze spękanego lodu. Naokoło tej ognistej kuli, ze wszystkich stron, gęsta, ciężka mgła wszystkiej wody, jaka się dzisiaj znajduje; nad nią dopiero dzisiejsze nasze powietrze okrążało tę potworną kulę ognia i pary wielkim, jak osobny świat, kręgiem. Dzisiaj, gdy się dwie ciężkie chmury zejdą ze sobą, to się wnet świat zaciemnia, wicher drzewa łamie, woda z nieba potokiem wali, pioruny biją, aż się człowiek krzyżem Ś-tym żegna, „a słowo Ciałem się stało” powtarza. Cóż się więc wtedy dziać musiało, kiedy cały nasz świat to była jedna niezmierzona kula ognia, pary, gazów, chmur i piorunów, którą rozwścieczone huragany, pradziadowie dzisiejszych wiatrów, z jednego na drugi koniec niebieskiego sklepienia przetaczały! W tym chaosie, gwałcie, huku i ogniu jeden Bóg tylko patrzył swoim spokojnym, dobrotliwym okiem i drogę, którą się ziemia na wieki toczyć miała, Bożą Swoją prawicą wskazywał.