Co to jest rola cz. 8

Nikt tego wszystkiego nie widział, a jednakże wszystko to jest prawda; tak samo, jak nikt na księżycu nie był, a ludzie do niego drogę wymierzyli; nikt na słońcu nie był, a ludzie wiedzą z czego się słoneczny ogień składa; nikt nie widział jak roślina sok z ziemi ciągnie, a jednakże tak jest rzeczywiście. Od tego jest rachunek, od tego są tęgie ludzkie głowy.

Po pierwszych tych przemianach ziemi, stygnąć ona coraz bardziej zaczęła i, jakby po wielkiej burzy, mgły rzedły, powietrze gęściejszym i czyściejszym się stawało, świat się przejaśniał, nastała cisza. Pary, na wodę gorącą zmienione, spadały ulewnymi deszczami na ziemię, rozlewając się w strugi, jeziora i morza; miejscami znowu pękała delikatna jeszcze skorupa ziemska, buchając ogniem i pokazując swoje piekielne wnętrzności. Dwóch majstrów, każdy po swojemu, szyło pierwszy kożuch, którym się ledwo co zesztywniała nasza skorupa ziemska zaraz w pierwszych latach bytowania przyoblekać poczęła. Jednym był ogień, drugim – woda. Szparami pękającej skorupy ziemskiej dobywało się roztopione, ciekłe ogniowe jądro, wybuchając w górę, rozlewając się potem szeroko, i stygnąc po trochu.